Czytelnia

Cykl katechez liturgicznych

Ukazanie świętych postaci

Katecheza 37 na niedzielę 2.11.2014 r.


Opowiadaniu o ustanowieniu Eucharystii towarzyszy podwójny gest: ukazanie konsekrowanego Chleba i kielicha z konsekrowanym Winem. Ma on tak duże znaczenie, że ten fragment mszy świętej nazywamy zwykle „podniesieniem”. Podkreśla on znaczenie chwili: oto teraz dokonuje się uobecnienie ofiary Chrystusa; oto mamy „Chleb życia i kielich zbawienia” (2 ME). W modlitwach wypowiadanych jedna po drugiej następuje chwila zatrzymania i ciszy.

Co powinniśmy czynić, by jak najlepiej przeżyć tę chwilę?

Chrystus „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi… uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci”, jak pisze św. Paweł w Liście do Filipian (2,7n). W Eucharystii uświadamiamy sobie, że Syn Boży uniżył siebie jeszcze bardziej: nie tylko stał się człowiekiem, sługą, skazańcem na krzyżu, ale stał się pokarmem. Chleb, który spożywamy, uczynił znakiem swego wydania dla nas. Jeśli chcemy wyjść naprzeciw Tego, który siebie uniżył, sami musimy się uniżyć. Zewnętrznym znakiem pokory wobec wydanego Jezusa jest przyklęknięcie.

Skoro ukazywane są nam święte postacie, to w tym celu, byśmy na nie spojrzeli. Nie chodzi o jakiekolwiek patrzenie. Patrzymy na coś, co wygląda jak chleb, a wierzymy, że to Ciało Pańskie; patrzymy na kielich, i wierzymy, że jest w nim Krew Pańska. Mamy patrzeć wzrokiem oświeconym wiarą.

Czy tę wiarę winniśmy w jakiś sposób wyznać; czy mamy wówczas w myślach coś mówić? Tradycyjna pobożność katolicka daje różne podpowiedzi. Na przykład radzi, by powtarzać zdanie św. Tomasza, który widząc zmartwychwstałego Chrystusa powiedział „Pan mój i Bóg mój”, w ten sposób wyznając jako pierwszy wiarę w Jego bóstwo. Widział zmartwychwstałego człowieka, i wyznał wiarę, że to Pan i Bóg. My patrzymy na chleb, a wierzymy, że to Ciało Pańskie. Wydaje się jednak, że najwłaściwszą postawą jest po prostu zamilknąć. Nie bójmy się takich chwil, w których pozornie nic się nie dzieje. Klęczeć, patrzeć, milczeć. Czy to nie jest najlepszy sposób na to, by ta chwila była prawdziwie aktem adoracji, oddaniem hołdu Temu, który wydał siebie za nas, a więc jest dla nas; jest tutaj i teraz; by była umocnieniem wiary w prawdziwą obecność Chrystusa w tym znaku, który niebawem przyjmiemy w komunii świętej?