Czytelnia

Katechezy

Adwent

ks. Sławomir Sosnowski


Adwent rozpoczyna nowy rok liturgiczny. Jest czasem przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, a także okresem, w którym uświadamiamy sobie, że z tego, co jest treścią wiary jeszcze nie wszystko się dokonało, że Chrystus powróci i w Nim odnajdziemy pełnię życia.

Liturgia ukazuje nam trzy postacie jako przewodników po adwentowych ścieżkach.Najpierw Izajasz, prorok, który uosabia tęsknotę i nadzieję narodu wybranego, a przez to że głosi zbawienie wszystkich ludzi - wyraża też tęsknotę charakterystyczną dla ludzi wszystkich czasów. U niego znajdujemy mesjańskie tytuły, jak Książę Pokoju, Emmanuel (- Bóg z nami). To on zapowiada, że "Panna pocznie i porodzi Syna", że Mesjasz narodzi się z potomstwa Dawida ("z pnia Jessego" - Jesse był ojcem Dawida). Czytając proroka Izajasza dostrzegamy tęsknotę jako jeden z elementów ludzkiej duchowości. Prorok uczy tę ludzką sprawę zamieniać na Bożą. Uczy z ludzkiej tęsknoty czynić modlitwę: Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, przed Tobą skłębiłyby się góry (Iz 63,19). Prorok zapewnia, że ludzka tęsknota nie jest rzucana gdzieś w próżnię, że to nawet nie jest tak, że Bóg na odpowiada na ludzkie wołanie, bo to On pierwszy przychodzi, obiecuje zbawienie, zapewnia, że przyjdzie i czeka na ludzkie wołanie, które Jemu ma otworzyć drogę.

Drugą z postaci adwentowych jest Jan Chrzciciel. Jest on ostatnim prorokiem Starego Testamentu a jednocześnie należy już do Nowego. Już nie zapowiada przyjścia Mesjasza w bliżej nieokreślonej przyszłości. Przygotowuje bezpośrednio na spotkanie z Nim, a nawet wskazuje Go nad Jordanem. Woła: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego (Mt 3,3). Przygotowanie na spotkanie z Panem jest zawsze związane z troską o przemianę serca, o uporządkowanie życia, o powrót do wartości zasadniczych: "Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie" (Mt 3,2). Gdy Jezusa pytają, gdzie owo Królestwo, odpowiada: "Królestwo Boże jest pośród was". Adwent nieokreśloną tęsknotę przemienia w wysiłek przemiany serca, bo to właśnie serce ma stać się zalążkiem Królestwa, przemienionego łaską świata, świątynią Tego, który nadchodzi.

I wreszcie najważniejsza postać - Maryja. Wspominana w Adwencie zwłaszcza w czasie mszy "roratniej", a także w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia, w liturgii słowa trzeciej niedzieli Adwentu i ostatnich dni przed Świętami, kiedy czytamy o wydarzeniach bezpośrednio poprzedzających narodziny Zbawiciela. O Maryi mówi symbol świecy i wczesna pora sprawowania rorat - bo Ona jest Jutrzenką, czyli światłem pojawiającym się przed wzejściem słońca. Zanim urodzi się Chrystus - Słońce Sprawiedliwości, Ona - pierwszy owoc Odkupienia, wolna od skazy grzechu, jaśnieje jako pierwsze światło, jak świt. Najświętsza Maryja Panna jest najlepszym wzorem dla chrześcijan w przygotowaniu i oczekiwaniu na Jezusa. Przyjęła Ona do swego łona Zbawiciela świata, całkowicie Mu się poświęciła i pozostała z Synem w dziele zbawczym od chwili dziewiczego poczęcia aż do Jego śmierci. Spośród wydarzeń zbawczych w szczególny sposób rozważamy Zwiastowanie. W tym wydarzeniu widzimy najpierw zbawczą inicjatywę Boga - przychodzi, bo chce nas zbawić. Jednak dokonanie Jego dzieła zależy od decyzji konkretnej osoby otwierającej się na Boże działanie. Podziwiamy więc nie tylko Boże pragnienie bliskości z człowiekiem, ale też pokorę Boga wobec wolności, którą człowiekowi zostawił. Właśnie dlatego, że jesteśmy wolni, trzeba nam się uczyć zgody na Boże plany, bo bez tej zgody się one nie wypełnią. A więc od Maryi uczymy się entuzjazmu w przyjmowaniu Bożego wezwania. Jej "tak" powiedziane w zwiastowaniu nie jest bierną uległością, ale pełnym zapału: "oby tak się stało" (tak wynika z analizy językowej Łk 1,38). Poprzez dobre przeżycie Adwentu mamy odrzucić to, co kieruje nas na niewłaściwe drogi, co jest niewłaściwą ambicją, marnowaniem czasu i sił, a wybierać z zapałem to, z czym Bóg do nas przychodzi.

Tak więc duchowość Adwentu, jakiej uczą nas wspomniane postacie, wyraża się w:

- czujnym i radosnym oczekiwaniu; uczymy się wsłuchiwać w głód naszych serc i czekać na jego zaspokojeniu, w przekonaniu, że nikt ani nic prócz Boga go nie zaspokoi;

- nadziei, będącej nie "matką głupich", nie naiwnością, ale motorem, wewnętrzną siłą dobrych działań, z których niekoniecznie płyną wymierne korzyści;

- nawróceniu - by żyć zgodnie z wolą Pana, bo w zjednoczeniu woli, w moim "tak" powiedzianym Bogu dostrzegamy najgłębsze z Nim zjednoczenie;

- czujności - na znaki obecności Bożej wśród nas, bo wiarę mamy opierać na wydarzeniach naszego życia; trzeba jednak na nie spojrzeć z uwagą i pokojem, by dostrzec, że nie jesteśmy sami, "że Królestwo jest pośród nas";

- postawie ubogiego - ktoś kto jest przekonany, że sam sobie wystarczy, że sam sobie zapewni szczęście, niczego po przyjściu Pana nie będzie się spodziewał. Trzeba umieć przyjąć prawdę, że nie jesteśmy samowystarczalni.

Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą działał tyle dla tego, co w nim pokłada ufność (Iz 64,3). Właśnie ta ufność ma być owocem przeżywania Adwentu, ufność, dzięki której świętować będziemy Boże Narodzenie bliżej Tego, który nieustannie do nas przychodzi.