Czytelnia

Katechezy

O Eucharystii w świetle wydarzenia w Emaus

ks. Sławomir Sosnowski


Dobrze znamy historię uczniów idących do Emaus (Łk 24,13-33). Spróbujmy przyjrzeć się tym słowom jako katechezie o Mszy św.

Uczniowie załamani śmiercią swego Mistrza, wracają do siebie, jakby przygoda spotkania z Jezusem była już rozdziałem zamkniętym, a nadzieje z Nim związane - rozwiane. W drodze do Emaus dołącza się Nieznajomy, który wyjaśnia im Pisma. To wyjaśnienie nie jest teoretycznym wykładem. Słowo mówi o ich sytuacji, o tym, co przeżyli, czego byli świadkami, a co wydawało im się pozbawione sensu: ich Mistrz umarł. Zmartwychwstały Jezus pomaga im spojrzeć na wydarzenia w Jerozolimie w sposób nowy, bo w świetle słowa Bożego. Dzięki słowu, które objaśnił im Jezus, zrozumieli, że to co się stało nie było przegraną, pokrzyżowaniem planów, ale właśnie wypełnieniem Bożego zamysłu. Powoli ich oczy otwierają się na obecność Zmartwychwstałego, najpierw poprzez zrozumienie słowa, wreszcie pełne spotkanie dokonuje się w "łamaniu chleba" (jest to najstarsza nazwa Eucharystii). Chrystus karmi najpierw swoim słowem, później Ciałem i w uczniach dokonuje się przemiana: wracają do Jerozolimy, by głosić Zmartwychwstałego.

Stają się uczestnikami Paschy, bo w nich też dokonuje się przejście, przemiana: od rozpaczy do wiary; od zniechęcenia do entuzjazmu, od poczucia zagubienia do spotkania z żywym Chrystusem.

Historia tych dwóch wędrowców jest historią każdego ucznia Chrystusowego. Jesteśmy uczestnikami Paschy Chrystusa, gdy pozwalamy Mu na to, by przemieniał nasze życie. Do paschalnej przemiany jesteśmy zaproszeni w każdej Mszy św.

Gdy czyta się słowo Boże w Kościele, sam Chrystus mówi do nas. Także nam Chrystus "wyjaśnia Pisma", to znaczy rzuca światło swego słowa na nasze życie, byśmy dostrzeli w nim realizujący się Boży plan wobec nas.

A dalej rozpoznajemy Chrystusa w łamanym chlebie, świętujemy Jego obecność. Gdy szukamy bliskości z Chrystusem, świadomi jesteśmy, że Jego obecność nie jest podobna do żadnej innej. Jest owocem ofiary, wydania się za nas, krzyża. Skoro wydał siebie za nas, to jest bardzo blisko. To tylko my musimy przejść pewną drogę, by Go odkryć. Drogę od grzechu do wolności dziecka Bożego od niedowiarstwa do głębszej wiary. Kresem tej drogi jest świętowanie obecności. Święto chrześcijańskie jest tam, gdzie uczniowie rozpoznają obecność Chrystusa. "Umiłowany uczeń" widzi Jezusa na brzegu jeziora i woła "To jest Pan" (J 21, 7), i wtedy wszystko inne przestaje być ważne. Uczniowie "uradowali się ujrzawszy Pana" (J 20, 20). A później wspólnota apostolska trwa dzięki przeżywaniu spotkania z Chrystusem żyjącym w swym Kościele: łamiąc chleb "z radością i prostotą serca" (Dz 2, 46).

Uczniowie wyruszyli z Emaus pełni radości głosząc, że Chrystus żyje, bo poznali Go "przy łamaniu chleba". Także i my jesteśmy rozsyłani na zakończenie Eucharystii. Skoro spotkaliśmy Tego, który siebie za nas wydał, to i my w Jego wydaniu mamy uczestniczyć. Jezus zapewnia uczniów o swej ciągłej obecności: "Oto jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (Mt 28, 20), ale wypowiedział te słowa wtedy, gdy powierzał uczniom zadanie misyjne: "Idźcie na cały świat".

Świętowanie Wielkanocy ma odnowić naszą wiarę, że Chrystus jest blisko, zwłaszcza tam, gdzie gromadzą się Jego uczniowie na słuchanie słowa Bożego i sprawowanie Eucharystii. Ma wlać w serca nowy zapał do "pójścia na cały świat", by głosić, że Ten, który oddał za nas życie, jest z nami.