Czytelnia

Katechezy

Wigilia

ks. Sławomir Sosnowski


Na Boże Narodzenie
Tyle się wyrzekł Pan Jezus w świętą noc betlejemską. Zrezygnował z ziemskiego majestatu, wygodnego mieszkania z firankami w oknach, ale nie wyrzekł się ziemskiej, ludzkiej miłości.
Matczynej miłości, troski opiekuna, świętego Józefa, serdeczności pasterzy i mędrców.
Uświęcił ludzką miłość w naszych rodzinach.
Dlatego Wigilia to opłatek, życzenia, podarunki, poszukiwanie bliskich pogubionych po świecie, radość spotkania się przy stole.

ks. Jan Twardowski, Blisko Jezusa, Warszawa 1995, 8

Wieczerza wigilijna to czas prawdziwego spotkania. Nie tylko w życzliwości, ale i w wierze, że Bóg stał się jednym z nas, że ciągle jest wśród nas. Dlatego zaczynamy od przeczytania fragmentu Ewangelii: Łk 2, 1-20. Słowa słuchane z wiarą nie tylko przypominają dawne wydarzenie. Jezus nie tylko aniołom i pasterzom był bliski; Dzięki wierze owoce zbawienia stają się nasze, Jezus staje się bliski i nam; radość pasterzy jest naszą radością.

Po podzieleniu się słowem Bożym dzielimy się opłatkiem. Towarzyszą temu gesty życzliwości. Może trzeba powiedzieć komuś przepraszam, za coś podziękować? Życzmy sobie, byśmy umieli być dobrzy, żyć nadzieją, z pokojem Bożym w sercu; życzmy sobie prawości, dobrego serca i doświadczenia dobroci ze strony innych. Nie poprzestańmy na życzeniu zdrowia i pieniędzy.

Zasiadamy razem do stołu. Możemy pomodlić się przed posiłkiem:
Pobłogosław, Panie Boże nas, pobłogosław ten posiłek, tych, którzy go przygotowali i naucz nas dzielić się chlebem i radością ze wszystkimi. Amen.
Lub też: Panie Jezu Chryste, który rodząc się jako Dziecię uświęciłeś życie rodzinne, pozostań w naszym domu i zajmij z nami miejsce przy stole błogosławiąc te dary, które z Twojej dobroci przygotowaliśmy na stół wigilijny. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stół jest dziś wyjątkowo elegancko nakryty. Nie chodzi o to, by był suto zastawiony. Siadamy do stołu nie tylko po to, by się najeść. Nie obfitość jedzenia zapewnia nam klimat święta, ale piękno, staranność, obecność symboli bożonarodzeniowych: siano pod obrusem jako przypomnienie, że Jezus został złożony na sianie, świeca przybrana jedliną.

Wspólny stół to nie tylko dzielenie się jedzeniem, ale przede wszystkim sobą - a więc czas rozmowy. Siedzimy naprzeciw siebie wokół stołu, a nie półokręgiem tak, by w centrum był telewizor (jest on dziś wyłączony). I koniecznie pamiętamy o tym, że dziś się nigdzie nie śpieszymy. Jeżeli mamy zwyczaj „wpadania” na chwilę na kilka wieczerz wigilijnych, to nie przeżyjemy żadnej. Trzeba wybierać, a resztę rodziny odwiedzić w święta. Szukamy radości w Jezusie i w byciu razem. Tylko ludzie głęboko nieszczęśliwi, poranieni nie potrafią być radośni bez sztucznego rozluźnienia (alkoholem).

Miejsce wolne przy stole - piękny symbol wyrażający pragnienie, by nikt dziś wieczór nie był sam. Oby był prawdziwy - tzn. oby nie było ludzi odrzuconych przez nas (z którymi się nie pojednaliśmy, których nie chcemy oglądać).

Radość wyraża się śpiewem. Może zdobędziemy się na zaśpiewanie kilku kolęd, nie tylko na posłuchanie z płyty.

Jest i czas na prezenty. Obyśmy umieli czekać i uczyli dzieci czekania nie tylko na to, co dostaniemy, ale na to, kogo spotkamy. Wspólne ubieranie choinki, wspólne nakrywanie do stołu z dziećmi niech uczy je, że są ważniejsze sprawy niż to, co tego wieczoru zgarną dla siebie. Żądanie drogich prezentów jakże często jest ukrytą formą wołania o miłość. Może trzeba to po prostu powiedzieć: "kocham cię" - żonie, mężowi, dziecku, rodzicom...