Czytelnia

Kącik poezji anielskiej

Trzej aniołowie

Adam Zagajewski


Nagle trzej aniołowie ukazali się ludziom
tuż obok piekarni na ulicy św. Jerzego;
och, znowu ankieta socjologiczna,
westchnął pewien znudzony mężczyzna.
Nie, tłumaczył cierpliwie pierwszy anioł,
chcemy się tylko dowiedzieć,
czym stało się teraz życie,
jaki smak mają dni i dlaczego noce
naznaczone są niepokojem i lękiem.

O tak, lękiem, odezwała się piękna kobieta
o sennym spojrzeniu; ale ja wiem, dlaczego.
Dzieła ludzkiego umysłu są wątłe dzisiaj
i zdają się potrzebować pomocy, wsparcia,
którego nie mają. Proszę, niech pan spojrzy
- powiedziała "pan" do anioła! -
na przykład na Wittgensteina. Nasi mędrcy,
nasi przewodnicy są smutni i obłąkani
i wiedzą może nawet mniej niż my,
zwyczajni ludzie (lecz ona nie była zwyczajna).

A także, mówił chłopczyk
uczący się gry na skrzypcach,
wieczory są tylko pustym futerałem,
pudełkiem pozbawionym tajemnic,
nad ranem zaś kosmos wydaje się zupełnie
obcy i suchy, jak ekran telewizora.
A poza tym niewielu jest takich,
którzy kochaliby muzykę dla niej samej.

Przemawiali też inni i skargi mnożyły się,
składając się na potężniejącą sonatę gniewu.

Jeżeli chcecie panowie znać prawdę
- krzyknął wysoki student, który
niedawno straci matkę - to mamy dość tego,
śmierci i okrucieństwa, chorób, prześladowań
i długich okresów nudy nieruchomej
jak oko węża. Za mało mamy ziemi, za dużo ognia.
Nie wiemy, kim jesteśmy.
Błądzimy w lesie i czarne gwiazdy
chodzą nad nami leniwie, tak
jakby były tylko naszym snem.

A jednak, powiedział nieśmiało drugi anioł,
wciąż jest trochę radości i nawet piękno
znajduje się tuż obok, pod korą każdej godziny, w cichym sercu skupienia,
i w każdym z was kryje się człowiek
uniwersalny, silny, niezwyciężony.
W kwiatach dzikiej róży błąka się zapach
dzieciństwa a w dni świąteczne dziewczęta
idą na spacer tak samo jak dawniej,
i w sposobie w jaki wiążą kolorowe szaliki
jest coś nieśmiertelnego.
Pamięć żyje w morzu, w cwałowaniu krwi,
w ciemnych, spalonych kamienicach, w wierszach
i w każdej spokojnej rozmowie.
Świat jest taki sam, jaki był zawsze,
pełen cieni i oczekiwania.

Mówiłby może i dłużej, lecz tłum rósł
coraz bardziej i rozległy się
pomruki głuchej wściekłości,
aż wreszcie wysłannicy wzbili się lekko
w powietrze, skąd, oddalając się,
łagodnie powtarzali: pokój wam, pokój
żywym i umarłym i nie narodzonym.

Tylko trzeci anioł nie wyrzekł słowa,
bo to był anioł długiego milczenia.