Czytelnia

Kącik poezji anielskiej

Bunt anioła

Jan Brzechwa


Był sobie anioł. Jak to anioły
Snuł się pogodny, dobry, wesoły,
Gdy kogoś spotkał - pierwszy się kłaniał,
Brał cudze dzieci do potrzymania,
Nie klął, bo nie miał tego w zwyczaju,
Pomagał paniom wsiąść do tramwaju,
Biednym nie szczędził nigdy jałmużny,
Słowem, uczynny był i usłużny.

Lubił w kolejce stanąć, by wreszcie
Móc ją odstąpić jakiejś niewieście,
Chętnie pożyczał forsę, a potem
Już jej nie żądał nigdy z powrotem.
Znano go dobrze w każdym urzędzie,
Bo ludziom sprawy załatwiał wszędzie,
A gdy na weekend fruwał do niebka,
Chętnych zabierał z sobą "na łebka".

Mówiono o nim: "Głupi, bo głupi!
Chcesz mieć lodówkę - anioł ci kupi,
Bilet w Orbisie, paszport, mieszkanie,
Anioł załatwi, anioł dostanie".

A on z uśmiechem pił owoc płynny
I był usłużny tudzież uczynny,
Z uśmiechem siedział sobie przy piwie
I aureolę chował wstydliwie.

Ludziom wszystkiego jednak za mało,
Więc aniołowi kiepsko się działo -
Telefon dzwonił co dzień od świtu:
- Aniele, poleć do Motozbytu!
- Aniele, będziesz ministra widział,
Nie mam mieszkania - załatw mi przydział!
- Aniele, wygrać chcę na Syrence,
Przecież na pewno maczasz w tym ręce!
- Aniele, mamy dzisiaj kontrolę,
Proszę, wyprowadź kontrolę w pole!

Wił się nasz anioł jak mucha w smole,
Wreszcie miał dosyć. Zdjął aureolę,
Na złom ją oddał, zaklął złowrogo
I tupnął gniewnie anielską nogą.

Potem na balkon wyszedł i wołał:
"Skończył się anioł! Nie ma anioła!
Niech całe miasto obleci fama,
Że od tej chwili jestem za chama,
Jestem chuligan, gbur aspołeczny,
Zły, proszę państwa, zły i niegrzeczny!
Do diabła wszystko! Diabeł ma rację!
Zwracam anielską legitymację!"