Czytelnia

Kącik poezji anielskiej

Wizja

Wojciech Bąk


Wyszedł z ściany, jak z otwartych drzwi,
Dotknął dłoni bezcielesnym gestem -
I rzekł: Nie myśl, że to sen się śni,
Bo przed tobą oto duchem jestem.

Na ten głos zacieleśniał pod rąk
Błagającym o kształty dotknięciem -
I wśród twórczych cieleśnienia mąk
Anioł odbył gorzkie wciałowzięcie.

Jaki był? Półcielesny jak wiatr,
Marmurowy, lecz marmurem światła,
Jakby blaskiem w kształt człowieczy wpadł -
Słupem srebra wyrósł nad posadzką.

Jakie włosy miał? Ach, któż to wie,
Jakim blask ich trzeba wyrzec słowem -
Dotykalne, ale jak we śnie,
Dotykaniem, ale bezzmysłowym.

A jak mówił? Tak jak mówi woń,
Gdyby wonią można mówić wiersze.
Jaką dłoń miał? Tak jak każda dłoń,
Ale więcej wiotką niż powietrze.

Za oknami zły, fabryczny świat
Wrzaskiem głuchym jak maszyny huczał,
A on stał - półcielesny jak wiatr
I śpiewaniem i wonią nauczał!