Czytelnia

Kącik poezji anielskiej

Siedmiu aniołów

Zbigniew Herbert


Co rano przychodzi siedmiu Aniołów.
Wchodzą bez pukania.
Jeden z nich nagłym ruchem wyjmuje mi z piersi serce.
Przykłada do ust.
Inni robią to samo.
Wtedy usychają im skrzydła, a twarze ze srebrnych stają się purpurowe.
Odchodzą ciężko tłukąc sabotami.
Serce zostawiają na krześle jak pusty garnuszek.
Cały dzień trzeba napełniać, aby nad ranem Aniołowie nie odchodzili srebrni i skrzydlaci.